Mariusz Kuzmecki: Kochać psy, to…

Profesjonalny trener psów Mariusz Kuzmecki

Mariusz Kuzmecki, twórca szkoły „Dog-Work Profesjonalne Szkolenie Psów” odpowiada na nasze pytania. Rozmowę przeprowadziła dla tygodnika „Angora” Anna Ożga. Dowiemy się z niej m. in. o tym kim jesteśmy dla naszego psa, o roli lidera w stadzie składającym się z wszystkich domowników, o czym należy pamiętać biorąc szczeniaka do domu, o psiej mowie ciała, której często nie dostrzegamy lub rozumiemy, a także o tym jak pies postrzega nasze gesty czy zachowanie. Miłej lektury.

 

 

 

 

Anna Ożga: Panie Mariuszu wszyscy wiedzą, że pies jest przyjacielem człowieka, a kim dla pupila jest jego pan?

Mariusz Kuzmecki: Przewodnikiem i liderem, którego zadaniem jest go chronić przed tym, czego nie jest w stanie zrozumieć. Bez naszej opieki nie poradzi sobie w obcym dla niego i często wrogim świecie. Udomawiając dzikie zwierzę, upośledziliśmy jego naturalne instynkty, uzależniliśmy go od nas. Jesteśmy za niego odpowiedzialni. Kochać psy, to przede wszystkim rozumieć ich potrzeby.

– Nie lepiej po prostu zakumplować się? W końcu to nasz milasek.

– Jeśli zostaniemy równymi sobie partnerami, z czasem nas zdominuje, bo ktoś musi rządzić. Tak dzieje się w każdym stadzie. Uczynimy go naszym szefem… i to wymagającym od podwładnych posłuszeństwa. Gdy napotka na opór, to znajdzie sposób, żeby zaprowadzić porządek. Nie mówię tu tylko o przedstawicielach dużych ras. Nawet te niewielkich rozmiarów potrafią ustawić rodzinę.

– Co zrobić, gdy jednak uda mu się zdobyć nad nami przewagę?

– Pozostaje tylko podać mu swoją kartę kredytową i odblokowujący ją PIN, ale nie liczmy, że zapłaci rachunki i zrobi zakupy (śmiech). A na poważnie, trzeba jak najszybciej wyprowadzić go z błędu. Nie zawsze jest to proste. Trudno ponownie zdobyć utracony autorytet. Na pewno nie pomoże krzyk ani okazywanie siły. Agresja rodzi tylko agresję. Przewodzenie stadu to dla zwierzaka duży stres. Najgorsze, co może mu się przydarzyć. Jeśli obciążymy tym pupila, to go wykończy, a powinien przecież czuć się bezpiecznie.

– Gdy bierzemy szczeniaka do domu, to…

– Najpierw musimy go wychować, później wyszkolić, aby nie stanowił zagrożenia dla innych. Rodzina to jego stado. Jej członków traktuje tak, , jakby należeli do tego samego gatunku. Lecz nigdy nie będzie człowiekiem, choć nie wiem jak bardzo byśmy się starali. Porozumiewa się z nami za pomocą ruchów. Trzeba się nauczyć je rozpoznawać. Nie rozumie ludzkiego języka, ale świetnie umie odczytywać mowę ciała. Bezustannie obserwuje. Uczy się naszych gestów, odruchów i mimiki. Zna słabości i doskonale umie je wykorzystać… zdobywając nie tylko nasze serce, ale też ulubiony fotel, większą część łóżka, najlepsze kąski z talerza, gdy tylko na chwilę spuścimy obiad z oczu… Wie, że gdy wkładamy elegancki płaszcz, albo w pośpiechu łapiemy za teczkę, to nie ma najmniejszych szans na spacer, ale kiedy wskakujemy w adidasy i sportową kurtkę, to w sekundę jest pierwszy przy drzwiach i już nie odpuści.

– Chcąc zagadać do fajnego psiaka na ulicy, mówimy daj łapę albo od razu próbujemy pogłaskać jego głowę. Ale nie każdemu to się podoba.

– To ludzie wyciągają rękę na powitanie, często robiąc przy tym krok do przodu. To ludzki język. Pies zapoznaje innych po zapachu. Nos powie mu wszystko, co chce wiedzieć. Jeśli mu na to nie pozwolimy, tylko śmiało wysuniemy w jego kierunku dłoń, sprawimy, że może poczuć się zagrożony. Oczywiście jeśli jest to zwierzak dobrze nam znany, to bez problemu prawidłowo odczyta nasze gesty. Nic złego nie powinno się stać także wtedy, gdy mamy do czynienia z osobnikiem zrównoważonym i pewnym siebie, o mocnej psychice, ale takich jest bardzo mało. Zdecydowana większość czworonogów jest lękliwa, więc broni się przez atak. Najważniejszą częścią ciała psa jest głowa. To jej chroni najzacieklej. Gdy na spacerze spotykają się dwa czworonogi i obwąchują okolice ogona, może to być początek fajnej przyjaźni. Ale jeśli zaczynają od łbów, to za chwilę sytuacja może wymknąć się spod kontroli i lepiej szybciutko się wycofać.

– No ale przecież, gdy merda ogonem, to się cieszy, więc jest OK?

– Nic bardziej mylnego. Gdy ogon jest spuszczony i pies szybko macha tylko jego końcówką, to oznacza zdenerwowanie i niepokój. Podniesienie go wysoko do góry i majestatyczne majtanie mówi: – ja tu rządzę! Oczywiście machanie ogonem to także oznaka radości, ale pomyłka bywa bolesna.

– Wiosna to okres najczęstszych pogryzień zwłaszcza dzieci. Dlaczego?

– Zarówno ludzie, jak i psy po zimie łakną kontaktu z naturą i aktywności. Muszą odreagować. I jedni, i drudzy robią to na swój sposób. Zaczepianie obcych psów to zdecydowanie zły pomysł.

– Na koniec pytamy Pana Mariusza Kuzmeckiego, czy przed atakiem pies wysyła sygnały ostrzegawcze?

– Nie zawsze i nie każdy. Im pewniejszy siebie, tym więcej sygnałów, jak np.: zamieranie w bezruchu, odwracanie głowy, kładzenie do tyłu uszu, ślinienie się czy oblizywanie, kulenie ogona. Nerwus czy panikarz potrafi ugryźć bez ostrzeżenia. Samą obecnością tak go przerażamy, że nie umie sobie z tym poradzić. Najgorzej, gdy nie ma przy nim w takiej chwili właściciela. Lepiej się wtedy zatrzymać. Zachować dystans. Opanować emocje. Uciekanie czy straszenie to kiepski pomysł. Nie znam nikogo, komu udało się uciec przed goniącym go psem.

Oglądaj i polubiaj nas na: