14 stycznia 2018

Mariusz Kuzmecki o sobie

Mariusz Kuzmecki o sobie

Mariusz Kuzmecki w otoczeniu owczarków niemieckich

Psy towarzyszyły mi od dziecka. I choć tak na prawdę pierwszego psa nabyłem mając 17 lat, miałem już pewną wiedzę na temat psich zachowań i relacji pomiędzy psem, a człowiekiem. Odkąd pamiętam, psy były obecne w mojej rodzinie i odgrywały ważną rolę, nawet gdy ograniczała się ona do pilnowania podwórka. W tych czasach nauczyłem się obserwować i rozpoznawać wiele różnych psich zachowań. Przyglądałem się, jak podchodzą do innych psów, witają domowników, podchodzą do obcych i gości. Zawsze chciałem wiedzieć, co oznaczają psie zachowania i zrozumieć sposób ich komunikowania się oraz znaleźć drogę do porozumienia z nimi. Moim marzeniem było mieć własnego czworonoga, którego chciałem nauczyć wielu „sztuczek”. Chciałem, żeby był oddany człowiekowi i „dobrze wyszkolony”. Z podziwem patrzyłem na świetnie ułożone psy obcych ludzi. Pragnąłem posiąść wiedzę, dzięki której poznam język i psychologię czworonogów. Chciałem wiedzieć, jak uczy się psa komend i w jaki sposób przekazać mu, czego od niego oczekuję. W głowie rodziło się wiele pytań dotyczących ras psów oraz ich wykorzystania do pracy i szkolenia, komunikacji pomiędzy psami a ludźmi. Dlatego dziś jeszcze lepiej rozumiem potrzeby właścicieli psów, z którymi współpracuję. Zdaję sobie też sprawę z potrzeby ciągłego rozwijania się i zgłębiania nowoczesnych metod pracy.

Szkolenie psów – jak to się zaczęło?

Mój pierwszy rottweiler Tigra

Gdy nabyłem pierwszego czworonoga, a była to 8-miesięczna rodowodowa sunia rottweilera (imię i przydomek hodowlany: Fritzi Diaspora Salamanka), rozpoczęła się moja przygoda, która trwa do dziś. Ona nauczyła mnie chyba najwięcej o psich zwyczajach. Dzięki Tigrze, bo takie dałem jej imię, poznałem jaką inteligencją i siłą charakteru wyróżniają się te psy. Bardzo łatwo się uczyła. I choć nigdy nie udałem się z nią na szkolenie do zawodowca, opanowała całą gamę komend. Po namowie doświadczonych hodowców, z którymi nawiązałem kontakt, powalczyliśmy również na kilku wystawach. Okazała się eksterierowo bardzo dobra, o czym świadczyły osiągane wyniki i opisy sędziów. I choć dziś nie ma już Tigry między nami, pozostał sentyment do tej rasy, wspomnienia emocji towarzyszących na wystawach oraz duma, że mogłem być przewodnikiem tak zrównoważonego i oddanego psa.

Zapoczątkowana w tamtych latach pasja do pracy nad wychowaniem i szkoleniem doprowadziła do zdobywania coraz większej wiedzy na temat metod szkolenia, psychologii, pracy nad polepszaniem komunikacji pomiędzy psem a człowiekiem. Nauczyłem się pracować na odpowiedniej motywacji u psa. Chęć pogłębiania wiedzy zmotywowała mnie do licznych wyjazdów. Szukałem autorytetów w dziedzinie szkolenia psów oraz innych zwierząt w kraju i poza jego granicami. Starałem się dotrzeć do czołowych trenerów z poszczególnych sektorów szkolenia. Zgłębianie modernistycznego systemu szkolenia, nauczenie się narzędzi tego systemu oraz odpowiedniego ich stosowania zajęło mi kilka lat. To ciężka praca nas sobą, nad odpowiednim odczytywaniem zwierzęcia, dostosowaniem metod pracy do jego potrzeb, aby uzyskać zaplanowany wynik. Te lata pozwoliły poznać wyjątkowych ludzi, obserwować ich sposób pracy oraz postępy ich zwierząt. Dzięki nim mogłem zgłębiać różne sporty kynologiczne – od znanych, takich jak IPO, po mniej popularne w Polsce, lecz w innych państwach będące sportami narodowymi, takie jak KNPV, Mondioring czy ring francuski.

Dziś staram się tą wiedzę skompresować, tworząc narzędzie, które mogę przekazać właścicielowi psa.