Wizyta u weterynarza

Wizyta u weterynarza

Wizyty z pupilem u weterynarza, to niezbyt przyjemna konieczność. Często, czekając w kolejce pod gabinetem, widzimy nie tylko trzęsące się ze strachu zwierzaki, ale i mocno zestresowanych właścicieli, którzy martwią się nie tylko stanem zdrowia swojego podopiecznego, ale i jego reakcją na badanie lub zastrzyk. I o ile człowiek jest w stanie racjonalnie podejść do tematu, o tyle zwierzę po prostu reaguje na otaczające go bodźce.

Wizyta u weterynarza może przebiegać pomyślnie

Na pogłębienie stresu psa podczas wizyty u weterynarza ma wpływ wiele czynników. Na samym wejściu przytłoczyć go może mnogość zapachów innych zwierząt. Dodatkowo czuje on napięcie i stres swojego pana – psi nos jest tak wrażliwy, że czuje on zmianę składu chemicznego krwi swojego przewodnika. Poza tym najczęściej popełniamy błąd idąc na pierwszą wizytę, kiedy zaistnieje potrzeba. Lekarz musi psa zbadać, zrobić psu zastrzyk – więc na wstępie buduje u psa negatywne skojarzenie. Kolejne wizyty utrwalają tylko negatywne kojarzenie tego miejsca. A przecież wcale nie musi tak być!

Idealnie byłoby, gdybyśmy naszego psiaka wcześniej oswoili w domowym zaciszu z takimi zabiegami, jak oglądanie uszu, zębów, łap i dotykanie do brzucha. Najlepiej uczyć go takiego dotyku już od szczeniaka. Można go na chwilę chwycić za skórę na karku (gdzie kiedyś w przyszłości dostanie zastrzyk) i po zwolnieniu chwytu dać karmę w nagrodę. Czynność powtórzyć kilka razy. Można w ten sposób dać psu całą porcję jedzenia, którą jednorazowo powinien zjeść. Na kolejnym treningu ćwiczyć dotykanie innej części ciała – tylko jednej na jednym treningu. Takie przygotowanie sprawi, że pies odczuje mniejszy dyskomfort w trakcie badania lekarskiego.

Pierwszy kontakt psa z weterynarzem

Pierwsza wizyta u weterynarza musi być pozytywnie zapamiętana

Pierwsza wizyta u weterynarza i pierwszy kontakt z lekarzem powinien przypominać odwiedziny u fajnego wujka lub cioci. Wychodząc z domu weźmy ze sobą karmę i jakąś wyjątkową psią przekąskę (np. suszone krewetki). Dawajmy psu karmę już w drodze do lecznicy, a także zaraz po wejściu do poczekalni, gdzie siedzą inne nieznane mu zwierzaki. Po wejściu do gabinetu poinformujmy doktora, że przyszliśmy tylko się zapoznać. Podczas tej wizyty nie powinno się robić żadnych nieprzyjemnych zabiegów. Poprośmy lekarza, żeby dał psu przygotowany przez nas wyjątkowy smakołyk. Postawmy psa na stole do przeprowadzania badań – i znów nagrodźmy kamą. Po wyjściu z gabinetu można poprosić pomocnika lub stażystę o podanie z ręki karmy – na pewno chętnie się zgodzi.

Zbudowanie tak przyjemnego skojarzenia z wizytą u weterynarza na pewno ułatwi nam późniejsze wizyty – już te z konieczności. Pamiętajmy, że jeśli jest to na przykład szczepienie psa i nie ma konieczności, żeby pies był na czczo, bierzmy ze sobą karmę i nagradzajmy psa za każdym razem, kiedy podejdzie do niego obca osoba, kiedy będzie wykonywane badanie lub aplikowany zastrzyk.

Oglądaj i polubiaj nas na: